Pierwsze spojrzenie dotyczyło showroomów - przestrzeni do której upoważniała mnie moja politechniczna wejściówka. Kolejne spostrzeżenia: atmosfera targowiska pomieszany z galerią malarstwa. Targi? Tak, to chyba najbardziej przypominało targi. Dodatkowo - uderzająca otwartość, sympatyczność tych projektantów, prześcigających się na pomysły. Moda z showroomów to właśnie pomysłowość, chyba to jest wyznacznikiem dostania miejsca w tamtych kręgach. Walczę trochę z moim konserwatyzmem modowym, więc parę innowacyjnych rozwiązań mi się spodobało. Mimo wszystko myślę, że zostanę na zawsze w moim trochę-vingate sposobie ubierania.
![]() | |
|
Rzeczą bezapelacyjnie inspirującą były organizowane w ramach Fahion weeku wykłady. Nie rozumiem co prawda, czemu były tak słabo zapowiadane i jakby oddzielone od reszty wydarzenia. Hybrydowni, gdzie miały miejsce, nie było zaznaczonej na mapce, nie rozdawano rozpiski tytułów poszczególnych wykładów. Po prostu - dodatek. Byłam jedynie na dwóch wykładach, tych które wcześniej już zapowiadałam na blogu. Pierwszy prowadzony był przez założycielkę- pomysłodawczynię Pakamery.pl. Bardzo krótko i treściwie opowiedziała drogę powstawania pakamery, naładowując mnie bardzo pozytywnie i będąc żywym dowodem możliwości, stworzonych przez nasze czasy. Opowiadała o zupełnie przypadkowych, nie tworzących wcześniej nic artystycznego osobach, które z pasji sklejały, szyły, stwarzały nowe produkty, a teraz ich kolekcje pokazywane są w głównych miastach zagranicznych na prestiżowych wystawach. Trudno o bardziej motywujące przykłady. Przy okazji dowiedziałam się, że Examle.pl to serwis towarzyszący Pakamerze. Z planów na przyszłość Pakamery jest wydanie magazynu. Co za radość, co za szczęście dla polskiego rynku, jak ja lubię magazyny!:)
Następny wykład także mnie dużo nauczył. Prowadzony był przez Mikołaja Komara, redaktora naczelnego K Maga, więc chociażby z tej przyczyny już mnie interesował. Choć bardziej dotyczył doświadczenia życiowego samego Komara i ewolucji prowadzącej do K Maga, to w sumie ciężko mieć o to pretensje. Każdy mówi o tym, na czym się najlepiej zna. Dla mnie to był kolejna motywująca historia, a także trochę refleksji o fotografii i publicystycznym rynku, tak polskim, jak i światowym.
Fashion Week w jednej chwili mnie zaskoczył, zaintrygował i zachwycił. Łódź stanęła na wysokości zadania, bardzo ładnie prezentując się Księżym Młynem i organizacją wydarzenia. Oczywiście po pewnym czasie pierwsze wrażenie mija i na wszystko mamy trochę inne spojrzenie. Przechadzając się po showroomach już któryś z kolei raz zauważyłam oprócz stoisk serię dziewczynek-nastolatek jak to określił na wykładzie Mikołaj Komar - "w czapeczkach" - przypatrujących się wyglądom wszystkim dookoła, blogerek z aparatami. Da się zauważyć to mainstreamowe, popularne oblicze fashion weeka, jako wydarzenia na którym warto być i "pokazać się". Wieczorem pierwszy raz w życiu widziane z bliska grupy fotoreporterów fotografujących gwiazdy, jak Edyta Herbuś, Klaudia Halejcio, Ada Fijałt... To jest medialne wydarzenie. Tak jak niektóre stroje, zakładane z myślą, aby być oryginalnym i zauważonym za wszelką cenę, najczęściej kosztem estetyki - przecież wiem, że to się zdarza. Myślę, jednak że "hejtowanie" [och, jak dziwnie używa mi się tego słowa:D ale przecież właśnie o taką masową krytykę mi chodzi!] mody i podążania za modą idzie w kulturalnych kręgach za daleko. Naprawdę można znaleźć tam masę inspiracji!
nie podpisane zdjęcia są mojego autorstwa :>










świetny blog!!
OdpowiedzUsuńbędę wpadać częściej ;*
Sama chciałabym zobaczyć, jak takie tygodnie mody wyglądają "od kuchni" ;)
OdpowiedzUsuńFajne zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę tych wszystkich pokazów:D
ciekawe! sama bym posluchala tych wykladow :) fajnie, ze moglas tam byc.
OdpowiedzUsuńniestety cienka jest granica pomiędzy tym aby fashion week stał się mekką dla pseudocelebrytów :). Jednak i tak jest pewna zmiana: ludzie przestają się "przebierać" na to wydarzenie :).
OdpowiedzUsuńŻadna ze mnie fashionistka, ale muszę przyznać, że to inspirujące wydarzenie. Bardzo zazdroszczę, że mogłaś tam być :) Widzę, że zjawili się nawet chłopcy z Abstrachuje ;)
OdpowiedzUsuńTak, byli i też zrobili niemało zamieszania ;) Ale chyba pozytywnego
Usuń