czwartek, 31 stycznia 2013

Od pomysłu do realizacji - Plakaty Michała Batorego


Michał Batory. Jego prace dla wydawnictwa Wieża Babel rozpoznawałam bez zawahania, jego nazwisko okazało się, że nie od razu. Informacja o wystawie jego prac w łódzkim muzeum nie od razu dotarła do mojej świadomości, dopiero sugestywny plakat z okładki Jedenastu minut uzmysłowił mi jej atrakcyjność. Z postanowieniem w odszukaniu wystawy, zdecydowałam się na kolejne odkrycie łodzi kulturalnej i wyruszyłam na ulicę milionową.


Muzeum włókiennictwa nie wydawało mi się wcześniej jakoś atrakcyjnym miejscem, nazwa kojarzy mi się zbyt z przemysłową częścią fabrycznej historii miasta. A zupełnie błędnie! Naprawdę to bardzo dobrze przygotowana placówka. Spokojnie udowadnia że ms2 przy Maufakturze nie jest jedynym wartym zobaczenia muzeum, jeżeli chodzi o sztukę. Łódź ostatnimi czasy stara się przecież bardzo żeby zasłużyć na miano Łodzi kreatywnej. O wystawie Batorego mówi się dlatego bardzo dużo, znalazłam także wywiad z autorem, Łodzianinem. Sam wywiad nie zachęcił mnie jednak jakoś bardzo, Michał Batory za bardzo zdradza swoją zagraniczność. Lecz trudno mu się dziwić, nie ma co spierać się o możliwość normalnego rozwoju twórczego jaki daje szeroko pojęty Zachód, porównując z polskimi perspektywami.


Wracając jednak. Wystawa jest naprawdę bardzo dobrze przygotowana. Jest to zasługą zapewne życzliwości Michała Batorego dla, bądź co bądź, jego rodzinnego miasta. Znajdujemy tu blisko 80 plakatów dużego,  prawie 100 plakatów małego formatu, warsztat pracy artysty i prawdziwe źródło inspiracji. Każdy plakat to odrębny pomysł, niebanalny, intrygujący, przykuwający uwagę, prowokujący. Wszystkie inne, lecz jednak styl Batorego po pewnym czasie staje się rozpoznawalny. Proste grafiki, najczęściej powstające z połączenia dwóch przedmiotów, pozornie niepasujących do siebie, lecz ułożonych w sposób czytelnie kojarzący się z sugerowaną tematyką. Dominują czcionki proste, podobne do siebie, czytelne, ułożone jednak w konkretnie przemyślany sposób. Wystawa znajduje się w muzeum włókiennictwa i trwa do 20 lutego, warto się jeszcze wybrać! 

Plakaty i Obiekty, Michał Batory
Centralne Muzeum Włókiennictwa

U góry jedyne zdjęcie mojego autorstwa. Plakaty niżej odszukane po powrocie w internecie, przykładowe te które są dostępne do zobaczenia w kolekcji muzeum. 





   






Dzienniki

Przedstawienie wytropione, wypatrzone, wyczekane. Przypadkowo data spektaklu wypadła w rocznicę stanu wojennego, moja wyprawa do stolicy zyskała więc atmosferę czegoś nietypowego, przełomowego, czy  nawet kontrowersyjnego. Zakłócony ruch autobusów i uliczne pochody białoczerwonych flag na zaśnieżonych ulicach budowały krajobraz mroźnego wieczoru. Z Placu Trzech Krzyży skręt w lewo do teatru Imka. Na lekcję polskości u Gombrowicza.



Adaptacja Dzienników była bardzo ambitnym zadaniem, a Imka poradziła sobie z nim znakomicie. Przedstawienie z całą konsekwencją przekazuje gombrowiczowskie tezy, podzielone na tematy, czytelne w przekazie, przedstawione w awangardowy sposób, zmusza do myślenia. Nie ma jednego Gombrowicza – wszyscy nim jesteśmy – to są refleksje o świecie, który nas otacza. Taka teza czytelnie dociera ze sceny od pierwszych chwil. Przedstawienie wplata widzów w sieć refleksji o nich samych, o Polsce, Bogu, sztuce, prawdzie i fałszu. Brak scenografii zastępuje tu obecny przez cały czas temat poruszania się – na wszystkie możliwe sposoby  - od spaceru po jazdę na fotelach na kółkach. Dzięki niemu spektakl tworzy zwarte, dokładnie przemyślane widowisko. Mimo wszystko jednak przedstawienie nie dla każdego - oparte na długich, często skomplikowanych kwestiach, pozbawione wszelkich elementów dekoracyjnych, może chwilami nużyć lub irytować. Broni się jednak niezrównaną grą aktorską, którą doceni absolutnie każdy. Piotr Adamczyk, Magdalena Cielecka, - wszyscy w tym spektaklu monologów mają tak samo istotne role i wszystko, co chcą przekazać wyrażają całym swoim ciałem, głosem, ruchem, gestem, mimiką. Intelektualny zastrzyk poglądów dotrze nawet do najbardziej zamkniętych umysłów.

 

Graficzna wizualizacja Dzienników? Tworzona wg określonego pomysłu. Maska z gazety oddaje tu uniwersalność i ponadczasowość przekazu Gombrowicza i myślę, że to było najistotniejszym przekazem podczas tworzeniu plakatu. Myślę, że jednak jest to skojarzenia bardzo oczywiste i plakat Imki nie jest tak odkrywczy i oryginalny jak ich przedstawienie. Zastanawiając się nad tym zestawiłam większość pomysłów graficznych przedstawień wydań dzienników, lecz i tutaj nie znalazłam wybijającego się wśród innych pomysłu. Doszłam do wniosku, że najważniejszą cechą, którą zresztą znajduję we wszystkich propozycjach był minimalizm. I to zostało zachowane.
najnowsza propozycja wydania, obecnie znajdowana w księgarniach.
Wyd. Literackie
Jedno z wcześniejszych polskich wydań. To moje osobiste zdanie, lecz nie znajduje żadnego uzasadnienia dla użycia różowego koloru!
Wydanie starsze, jedno z tych które mi się spodobały/

Wydanie angielskie nakład Yale University Press, Najciekawsza chyba z propozycji okładkowych Dzienników,  przedstawia jakiś oddzielny pomsył

W końcu logo festiwalu Gombrowiczowskiego, ten oceniony przeze mnie jednoznacznie na plus!


Kończąc moje mozolne rozważania, umieszczam jeszcze Gombrowicza. Polecam bardzo wszystkim Dzienniki, jeśli nie w całości to choć fragmentarycznie!  ;)

Wszak sztuka dzieje się między żywymi, konkretnymi ludźmi – a więc niedoskonałymi. Roi się dziś od stylów, które nudzą – które męczą – które wyciągają flaki – ponieważ są tworem intelektualnej recepty, dziełem ludzi nietowarzyskich i po prostu źle wychowanych. Celować słowem w ludzi a nie w teorie, w ludzi a nie w sztukę.
Dziennik, 1954

wtorek, 29 stycznia 2013

Create yourself!


Od października mieszkam w Łodzi, czujnie ją obserwując okiem nieznajomego. Staram się jak najwięcej podróżować, zbierać inspiracje ze wszystkich możliwych miejsc. Studiuję sumiennie wzornictwo na politechnicznej uczelni, próbując zrozumieć jego sens i znaczenie. Interesuje się wszelkiego rodzaju kulturą, kinematografią  teatrem, sztuką, literaturą. Próbuje sama rysować, malować, tworzyć, projektować. I o tym chcę tutaj pisać.


Na górze logo bloga. Myślę, że będę zmieniać je jeszcze wielokrotnie. Póki co jednak zostaje mianowane pierwszym oficjalnym pomysłem. Zaprojektowane w Corelu Draw, mocno już zdezaktualizowanym, lecz wciąż nadającym się do użytku, jeżeli chodzi o logo. "Create" font Futura Md BT, "yourself "MS Mincho.