Pokazywanie postów oznaczonych etykietą własne projekty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą własne projekty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 kwietnia 2013

jak słońce napędza świat - tygodniowe inspiracje



Wraz ze wzrostem temperatury chyba zawsze można odnotować wzrost energii. Pomysły, wydarzenia, inspiracje wyrastają jak grzyby po deszczu. Ostatnio na każdym kroku natrafiam na jakieś pomysłowe inicjatywy, nie mogąc się zdecydować robię chronologiczne zestawienie tygodniowych odkryć. Pod wpływem słońca głowa pracuje lepiej i nawet rzeczy które zupełnie nie są nowe poznaję na nowo. Na przykład - Łódź.


Odkryłam, że po drugiej stronie mojego post-fabrycznego miasta jest naprawdę dużo ładniej. Łódź, która wyglądała mi do tej pory jak zamalowane graffiti blokowisko z drugiej strony Piotrkowskiej ma naprawdę całe ulice kamienic - Kilińskiego, Rewolucji 1905, Zielona... Co prawda zaniedbane i zniszczone, jednak mój rozkojarzony słońcem umysł zobaczył w nich niemal Gdańsk, czy nawet Rygę. Pojedyncze "egzemplarze" były w budowie - i tak zorientowałam się że działa program Mia100 Kamienic. Poszukałam o tym trochę informacji w internecie, ale zdania na temat projektu są podzielone. Po pierwsze  to jakaś modernizacja wcześniejszego projektu 100 Kamienic dla Łodzi, przekształcona przez Hannę Zdanowską. I poza tym tak, jak to bywa u nas: inicjatywa jest najbardziej słuszna, ale przeszkodą są opóźnienia i koszta. Ale co niezaprzeczalne: faktycznie Łódź jest w czołówce miast, jeżeli chodzi o liczbę kamienic. Miejmy nadzieję, że uda się je jakoś odrestaurować i stworzyć bardzo pozytywną alternatywę dla wizerunku Łodzi...



grafika pochodzi ze Strony Żaka na facebooku



Tego samego dnia, którego odkrywałam kamienice naprawdę przypadkowo trafiłam na mały koncert. Ostatnio udzielam się w Studenckim Radiu Żak Politechniki i stwierdziłam, że odwiedzę ich koncertowego gościa. Właściwie gości - bo występowało dwóch zupełnie różnych artystów. Nie znałam wcześniej ani Lutto lento ani Piotra Kurka, nie uznałam tego jednak za dziwne, bo do naszego radia przychodzą raczej nieznani, debiutujący artyści. Takiej muzyki jednak w ogóle się nie spodziewałam. Muzyki z dźwięków, montowanej za stołem. Na ogół nie słucham takiej muzyki, ja jednak potrzebuje w piosence słów, jeżeli ich nie ma znajduje się wtedy miejsce jedynie dla klasycznych instrumentów. Myślę, że zawsze będę przekonana o ich wyższości nad mixami z dźwięków.

Lutto lento był dla mnie ciężkim doświadczeniem... Odgłosy z ulicy, tramwaje, samochody, gwar, głosy, krzyki, skrzypiące drzwi. - myślę, że bogactwo dźwięków mogło by zaimponować, gdyby sam autor zaczął wymieniać swoje wszystkie źródła. Muzyka bardzo  psychologiczna i na pewno awangardowa, jednak ciężko było mi tego przekonać się do tego na koncercie. Uważałam że było by bardzo dobrym podkładem pod jakiś obraz filmowy i wtedy mogłoby składać się w coś w rodzaju happeningu. Nie wyobrażam sobie słuchać tego jednak samodzielnie dla siebie. Piotr Kurek był już bardziej przystępny, muzyka była już komponowana w bardziej tradycyjny sposób, bez dźwięków z życia. Obaj artyści wyróżniają się tym, że nagrywają na kasetach. Nie wiem na ile ten oryginalny pomysł ma praktyczny sens, ale zawsze jakaś inicjatywa wyróżniania się czymś.

Wczoraj także dzięki radiu pomagałam w przygotowaniach reportażu z gali Miss Politechniki. Zawsze byłam sceptycznie nastawiona do tych imprez, jakoś nie przekonywały mnie. Po raz pierwszy uczestniczyłam w tego rodzaju gali od strony organizacyjnej. I za kulisami dostrzegłam, że to bardzo pozytywne wydarzenie. Przynajmniej na takim szczeblu uczelni.  Wszystkie dziewczyny na backstage'u ze sobą rozmawiały, poprawiały sobie sukienki, bardzo zaprzyjaźniły się ze swoją choreografką. Dwóch modeli krążyło między nimi ciągle w fantastycznych nastrojach opowiadając historie i żartując. Samorząd prowadzący był bardzo przyjaźnie nastawieni, a wszyscy bez wyjątku odliczali do after party. Bardzo pozytywny klimat! 


Dodatkowo u mnie na wydziale dzisiaj odbywają się Dni Otwarte. Sama nie wiem czy jest dużo atrakcji, cieszę się tylko bo udało mi się zaprojektować plakat i logo na tę imprezę. Miałam już kilka zrealizowanych projektów, pierwszy raz jednak doświadczyłam takiego szczęścia, kiedy idąc chodnikiem natrafiłam na moje logo namalowane sprayem. Co za satysfakcja, co za mobilizacja do pracy! :D Plakat i logo były projektowane wg ścisłych ustaleń. Hasło nie moje, kolory nie moje.. Musiałam się dostosować. Ostatecznie jednak chyba jestem nawet zadowolona - z plakatu, nie z logo;p



Na ten tydzień to wcale nie koniec inspiracji bo od wczoraj rozpoczął się łódzki Fashion Week. Choć mało się na tym znam, cieszę się bardzo i wyczekuje na wykłady - na pewno pojawię się na wykładzie dotyczącego powstawania serwisu Pakamera.pl i o roli fotografii z redaktorem kMaga. Jak się cieszę że mój kierunek upoważnia mnie do wstępu na takie imprezy! a więc... ciąg dalszy nastąpi :>




środa, 10 kwietnia 2013

SWAP-ujmy!


Wszystkie swapowe zdjęcia autorstwa Jadzi Lenart.

W piątek doszło do realizacji mojej drugiej wydziałowej akcji, o której też już wspominałam [tutaj], przygotowując plakat. Zorganizowany SWAP - Bezgotówkowa wymiana odzieży, udała się bardzo dobrze! Dużo osób przyszło, przyniosło ubrania, doszło do naprawdę bardzo wielu wymian. Słowem - inicjatywa naprawdę okazała się trafna. Wymiany to bardzo prosta transakcja. Coś już tobie niepotrzebne, może podobać się komuś innemu. Ja widzę same plusy! Potrzeba ją tylko trochę spopularyzować. Bo w Polsce ciągle boimy się takich zamian. Przed SWAPem robiłyśmy przegląd podobnych imprez i wcale nie było ich dużo - przynajmniej nie były dobrze rozgłośnione. Najwięcej swapowych akcji dotyczyło ubrań dziecięcych - i tutaj nie trudno się dziwić. Dzieci rosną szybko, nie zdążając nawet ponosić dłużej niektórych ubrań. Ale wymiany odzieży dla dorosłych może być naprawdę korzystne. Osoby, które wymieniły się w piątek były naprawdę zadowolone - za niepotrzebną rzecz, znalazły sobie coś po prostu nowego do ich szafy - a to zawsze jakoś sprawia przyjemność.

 
Moje projekty ulotek


Lecz nawet nie o ubrania mi chodzi. Prawdziwą oszczędnością i bezapelacyjnym sukcesem społecznym byłaby wymiana wyposażenia domowego. Na Zachodzie do niedawna jeszcze takie rzeczy były naprawdę popularne. W poprzednie wakacje miesiąc spędziłam w Holandii, w niewielkim miasteczku. Jednego dnia tygodnia mieszkańcy osiedla wynosili niepotrzebne im stare rzeczy - spotykałam meble, rowery, nawet wentylator powietrza. Inni przechodzili oglądali i zabierali, gdy uznali coś za przydane. Teraz "wystawki" częściej ustępują miejsca serwisom internetowym, ale wymiana rzeczy ciągle jest bardzo popularna  Mieszkanie mojego holenderskiego kuzyna w połowie wyposażone jest oddanymi przez kogoś rzeczami. Gdy zaplanuje przeprowadzkę lub będzie chciał kupić coś lepszego - odda swoje kanapy z powrotem komuś innemu w ten sam sposób w jaki je dostał. Czy nie jest to absolutnie logiczne i korzystne dla wszystkich? Niestety, w Polsce zawsze będą problemy z taką sytuacją. Zawsze niepewny swego Polak nie będzie chciał oddać czegoś za darmo, będzie to dla niego stratą finansową. Będzie trzymał niepotrzebne łóżko, stos szafek i materace na strychu ale nie odda ich na wzór tych zachodnich społeczeństw. Problem jest także po drugiej stronie: gdy inny Polak zobaczy za darmo do wzięcia ładny komplet mebli, potraktuje to jako dobry interes i od razu podejmie próbę sprzedaży. Mimo że nie mam pojęcia o tych czasach sprzed 20 lat, mam wrażenie że nasza mentalność jest tak bardzo ukształtowana przez komunizm i strach przed brakiem posiadania, że jest wiele lat dzieli nas zanim uwierzymy w możliwość stabilnego dobrobytu.





Trochę chyba za daleko odbiegłam myślami. Wymiana wyposażenia nie może być przecież parametrem, na podstawie którego określam polską mentalność. A może o tylko małomiasteczkowe obserwacje... Do wymian - prostszych i bardziej codziennych - dochodzi przecież coraz częściej. Ostatnio dowiedziałam się o stronie thingo.pl i jestem przekonana, że będę jednym z najwierniejszych użytkowników. Platforma wymiany dóbr i usług - informują na samej górze strony. Absolutna swoboda wymienianych przedmiotów, pozwala na elastyczność i maksymalnie zwiększa asortyment. Faktycznie, rzeczy są tutaj naprawdę różne, a także często gdzie indziej po prostu nie osiągalne - jak przedmioty vintage, które komuś już się znudziły, nie pasują do wnętrz. Zachęcam do poszukiwań, są i magazyny, i ciasta, ubrania, zegarki, książki, dosłownie wszystko, nawet po budkę telefoniczną. I może traficie na jakieś moje rzeczy... ;)

środa, 13 marca 2013

Plakaty - maraton filmowy


Wszystkich z okolic Łodzi zapraszam na maraton filmowy organizowany przez nasze naukowe koło skn Designer. Jak widać repertuar zachęca - mnie na pewno! Po maratonie należy się spodziewać recenzji w amerykańskim stylu i spostrzeżeń - jak wszystkie filmy odbieram jako całość. Dla mnie samej jest to jeszcze trochę zagadką, z prezentowanych oglądałam do tej pory jedynie Grease, a pozostałe były jedynie na liście must see. Założeniem tematyki miało być krążenie wokół amerykańskiej kultury - tego jej oblicza, które ona sama kreuje. Myślę, że bardziej krążymy tu wokół samej rozrywki niż jakiejś przemyślanej i konstruktywnej refleksji o Amerykanach, jednak chyba nie można było sobie na to pozwolić w maratonie organizowanym podczas normalnego dnia nauki. Filmy miały być takie żeby wpaść na przerwie, wciągnąć się i zostać dłużej, tyle na ile pozwala plan zajęć. Więc bo radykalnych selekcjach i cięciach repertuaru zostały te!

Plakat u góry jest projektowany przeze mnie. Jak obiecałam w poście o Fotografii Artystycznej, postanowiłam spróbować wykorzystać aparat do projektowania plakatu na maraton. Przez to, że czasu nie ma dużo i musiałam się trochę śpieszyć nie dopracowałam szczegółów. Założenie było proste, grafika miała ilustrować hasło American dream i dlatego poduszka jest "twarzą" naszego Amerykanina. Pochodzenie i charakter miały sugerować atrybuty - okulary - słońce, papieros, odpoczynek, respect, władcy świata taki tok skojarzeń można ciągnąć w dowolną stronę ;) i kapelusz - miał być kowbojski i przypominać o Dzikim Zachodzie. Kowbojskiego niestety nie było w zasięgu i użyłam przypadkowego. Rozmyło to czytelność przekazu, niestety. Dlatego też w tle umieściłam amerykańską flagę - jedyny akcent przypominający o tematyce wprost. Propozycji ostatecznie nie skreśliłam, gdy wpadłam na pomysł, że moja postać z poduszki może kojarzyć się z Las Vegas Parano. No i ostatecznie wybrano właśnie ten plakat na reklamujący maraton, chociaż propozycji stworzyłam więcej. Oto niektóre z nich: 





W każdym razie - na maraton zapraszam!

piątek, 22 lutego 2013

Inspiracje DIY


Dzisiaj po odkryciu TEJ strony z darmowymi czcionkami, cały wieczór poświęciłam na ich przeglądanie, oglądanie i praktykowanie :) Zajęłam się tworzeniem własnych inspiracji - czego już kiedyś próbowałam. Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa, początkowo były to zdjęcia z tegorocznych wakacji, z Holandii, jednak ostatecznie pochodzą ze wszystkich przypadkowych okresów i miejsc. Na każdym jest cytat - tu też w założeniu miała być jedynie polska literatura - taką popularyzację sobie wymyśliłam :P jednak ostatecznie jest też i Camus i Picasso. Jeżeli chodzi o treść cytatów musiałam się posłużyć internetem, ale dobór autorów jest dokładnie przemyślany i skonstruowany według moich zapisków marginesowych z lekcji polskiego lub zapisków tworzonych w pamięci przez całe liceum:d
miłego oglądania! :)











Kończę właśnie Baczyńskim, bo oczekuję na premierę filmu. W kinach 15 marca, zwiastun jest obiecujący! :)

niedziela, 17 lutego 2013

Grafiki - O tworzeniu gifów

Ostatnie dni spędzam na poznawaniu Photoshopa i odkrywaniu jego funkcji. Idzie mi to dość opornie, ale powoli zaczynam kojarzyć polecenia i działania. Bawię się na razie w tworzenie prostych rzeczy, takich jak gify i animacje z popularnych inspiracji. Niestety, przede mną jeszcze dużo pracy jeżeli chodzi o estetykę i efektywność.

Na podstawie tego obrazka namalowałam swój odpowiednik

i  przerobiłam go na plik gif
Proces tworzenia gifów jest bardzo prosty. 
Wystarczy ściągnąć dostępny za darmo w internecie program Photoscape,  a następnie wybrać w opcjach menu "AniGif". Następnie wystarczy przenosić zdjęcia po kolei na pasek u góry. Czas wyświetlania i kolor tła można dopasować opcjami.

Później jeszcze raz .gif, tym razem ze zdjęcie,które zrobiłam w warszawie i pojawiło się już w poście notices:




I na koniec: fotomontaż z nocnego widoku na łódź i warszawę, który miał obrazować moje rozdwojenie emocjonalne między nimi :)


Cierpliwością i wysiłkiem nauczę się tego photoshopa !:)

Dziś także bawiłam się w tworzenie mojej strony WWW. Wszystko szło dosyć mozolnie, pisałam całą sama prostymi komendami. Zapraszam, aby zobaczyć efekty pracy TUTAJ

 \

I to już chyba koniec moich zabaw, następnym razem napisze już o czymś sensownym! :)

wtorek, 29 stycznia 2013

Create yourself!


Od października mieszkam w Łodzi, czujnie ją obserwując okiem nieznajomego. Staram się jak najwięcej podróżować, zbierać inspiracje ze wszystkich możliwych miejsc. Studiuję sumiennie wzornictwo na politechnicznej uczelni, próbując zrozumieć jego sens i znaczenie. Interesuje się wszelkiego rodzaju kulturą, kinematografią  teatrem, sztuką, literaturą. Próbuje sama rysować, malować, tworzyć, projektować. I o tym chcę tutaj pisać.


Na górze logo bloga. Myślę, że będę zmieniać je jeszcze wielokrotnie. Póki co jednak zostaje mianowane pierwszym oficjalnym pomysłem. Zaprojektowane w Corelu Draw, mocno już zdezaktualizowanym, lecz wciąż nadającym się do użytku, jeżeli chodzi o logo. "Create" font Futura Md BT, "yourself "MS Mincho.