Ostatnio coraz bardziej poetycko, przepraszam, jeżeli za bardzo :) Zawsze uważałam, że elementarnym warunkiem istnienia poety jest jego samotność. Niekoniecznie izolacja, ale z pewnością posiadanie odrębnej, nienaruszalnej tajemnicy życia. To był taki naturalny skutek wyjątkowej wrażliwości przeżyć, spojrzenia, widzącego szerzej lub dociekliwiej. Postać, o których będę mówić doświadczyły jej w sposób wyjątkowo radykalny. Rafał Wojaczek zyskał określenie „poety wyklętego”, podejrzewanego raz o alkoholizm, raz o schizofrenię. Po samobójczej śmierci ogłoszony najbardziej niezwykłym poetą młodego pokolenia. O destrukcyjnych skutkach życia, dramacie odczuwania, samotności, o przemijaniu i o wartościach fundamentalnych będę pisać analizując jego twórczość.
Cała jego twórczość jest przepełniona buntem wobec świata. Ucieczka od formy to świadomy zabieg mający uwolnić poezję od zakłamania. Wojaczek odcina się od całej dotychczasowej kultury, podważa wartość sztuki, szydzi z ogólnego pojęcia poety, którego twórczość ma służyć ludziom. Ostry, brutalny, momentami wulgarny język ma odciąć go od kłamstwa formy. Świat bowiem w każdym wymiarze jest tylko pusty i pozbawiony sensu. Poezja ma być prawdą, nie może więc być „ciekawym słowem”. Wojaczek podważając wartość wszystkiego, określa prawdziwym jedynie bunt, sprzeciw. Prawdą ma być jego cynizm, ironia, brutalność. Można znaleźć tutaj nawiązania do filozofii egzystencjalizmu. Wojaczek podziela egzystencjalny nihilizm, ale nie widzi jednak żadnej możliwości zwycięstwa nad światem, który jest skazany na porażkę. Bohater jego wiersza to człowiek zużyty. Każda forma kontaktu z ludźmi jest dla niego kłamstwem, formą, cierpieniem. Szuka izolacji, separuje się od otoczenia. Jest bierny. Wszystko to sprawia, że wpisuje się w portret XIX dekadenty. Jego twórczość to rozliczenie ze światem. Wojaczek balansuje gdzieś między światem rzeczywistym a stworzonym przez nich środowiskiem dla samego siebie, pozbawionym norm, konwenansów społecznych nie podpisującym się pod żadną kulturą władzą, państwem. Jednak jego życie świadczy że izolacja nie jest możliwa. Wojaczka doprowadza do autodestrukcji i doprowadziło do samobójczej śmierci. Lubię czytać jego wiersze, przejmujące, prawdziwe i tragiczne. Z szacunku do niego, i jego odwagi w przeciwstawieniu się marności świata. Jednak z pewnością po czytaniu Wojaczka należy udać się na terapię - wyjść na ulicę i zauważyć wszystko, co istnieje dookoła i zobaczyć obowiązek istnienia, podjąć się go i realizować! I żyć :)
A już jutro: Maraton filmowy!











Widzę, że Twój blog nabiera rozpędu, to dobrze :)
OdpowiedzUsuńMa coś w sobie ten poeta ;)
OdpowiedzUsuńporusza ciekawe treści.. ale trochę to za "ciężkie" jak dla mnie.
OdpowiedzUsuńWeera, coraz bardziej mi się podoba :P
OdpowiedzUsuńZapraszam do lektury http://rajnotforsale.wordpress.com/2013/05/22/wojaczek-sezon-w-wiezy/
OdpowiedzUsuńO jaaak fajnie, znalazłam Twojego bloga przez przypadek, ale bardzo podoba mi się jego forma! Zapraszam też do sieie :)
OdpowiedzUsuń