Nie napiszę dużo. Prawda jest taka, że o Stanleyu Kubricku wiedziałam przed wystawą bardzo niewiele. Może istniał w mojej świadomości, tak jak jego filmy, ale i tych nie obejrzałam z pełną świadomością, nie analizując ich szczegółów. O wystawie dowiedziałam się od znajomych, a że już wybrałyśmy się do Krakowa, uczyniłyśmy z wystawy o Kubricku kolejny punkt programu. I to kolejny piękny dowód na sens promocji sztuki. Na wystawie w ciągu godziny dowiesz się więcej niż cały dzień czytając książkę. Jejku, i jeszcze jak wspaniale można ją zaaranżować! Ile możliwości! Nie będę jednak grafikiem, jak będę już poważna i zdobędę należytą wiedzę, to zostanę kuratorem. ;-)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 8 września 2014
niedziela, 7 września 2014
MOCAK, manifest polskiej sztuki współczesnej
Wyprawa do Krakowa była odkładana już długo. Jednak do każdego miasta trzeba się wybrać samopas, świadomie, że się w tym mieście jest i chce się je spenetrować. Tym razem zwiedzanie wypadło wprost niesamowicie bezproblemowo - MOCAK, Muzeum Narodowe, Stare miasto i tani nocleg - wszędzie dojeżdżał wygodny (teraz Łodzi czerwienią się uszy!) tramwaj z numerem 20. Pierwszy przystanek, Mocak.
sobota, 19 kwietnia 2014
elementarz projektanta, ciasta i wiosna
A chodniki i przechodnie parują ze szczęścia - że wiosna. :) Zdjęcia jeszcze łódzkie, dodane dawno do postów roboczych i zapomniane na trochę. Choć teraz w głowie mam przepisy i pierogi to napiszę tylko krótko, że odwiedziłam w tym tygodniu poznań, bo i ja dałam się złapać na tą piękną grafikę promującą Elementarz projektanta :) Bardzo mi się podobało i na pewno warto takie rzeczy popularyzować. Przecież to właśnie Spotkania z ludźmi z branży kształtują tą branżę właśnie. Tak mi się wydaje! Oprawa graficzna była super i dzięki temu miałam wrażenie, że na elementarzu już "warto być" choćby nie było się do końca pewnym co właściwie tam będzie. Ale to przecież pierwsza edycja, dwie dziewczyny, które same wymyśliły ideę i stworzyły wydarzenie od zera i to jest fantastyczne mimo wszystko. a moja koleżanka napisała relację na blogu naszego koła, można czytać!
niedziela, 6 kwietnia 2014
a w szklanych domach projektują! - holenderska myśl projektowa
Holandia - państwo gdzie nawet lampy przydrożne czy kosze na śmieci są świetnymi projektami. wyobrażam sobie grupę kilkuset designerów zamkniętych w jednym budynku, oczywiście nowoczesnym, przeszklonym, jasnym, czystym i pracujących nad najważniejszym projektem - państwa! Miasto - utrzymane w konkretnym stylu, jak dobra identyfikacja wizualna, spójnie, minimalistycznie, zgodnie z wszystkimi zasadami dobrych projektów. Dalej miasteczka: wyznaczona strefa dla dzieci - wyznaczona odpowiednią bramą, kolorowe chodniki, kolorowe szkoły - inna kraina. Potem planują parki, strefę biznesową, strefę z kawiarniami. Wszystko ułożone tak logicznie jak nowoczesne centrum handlowe. Przy miastach natomiast planują osiedla - droższe albo tańsze, zaprojektowane od początku z przeznaczeniem dla osób pracujących i dojeżdżających, aby na przedmieściach mogły odpocząć i zrelaksować się. Jest więc niekończąca się sieć ścieżek rowerowych, place zabaw, mosty, boiska do gier. Jakby to był jeden projekt, którego realizacja jest najważniejszym zadaniem każdego projektanta. Tego uczą w szkołach i szlifują to na studiach. Moje wyobrażenie jest przecież jak sen głodnego dobrego projektowania przed-projektanta, a w Holandii to nie ma nic wspólnego ze snem - to praktyka i polityka i w dodatku są na to wszystko pieniądze. Pięknie!
sobota, 5 kwietnia 2014
Łódź, reanimacja!
Wyszukałam zdjęcia łodzi z przeciągu ostatnich kilku miesięcy. Myślę nad komentarzem: chciałabym jakoś je opisać, coś zauważyć. Przecież po coś publikuję, bardzo chce jakoś wyrazić mój stosunek do tej zaskakującej Łodzi. Problem w tym, że jestem w samym centrum wszystkich odkryć dotyczących tego miasta i z każdej strony dobiega głos już wypowiedziany i z każdym się zgadzam i nie zgadzam.
czwartek, 3 kwietnia 2014
Piszę
Siedzę w pokoju, ciemno, pora szykować się spać. Lenistwo i znużenie jednak sprawia, że ciągle siedzę, powiedzmy, że zbieram myśli, lecz w rzeczywistości - tylko siedzę. Na biurku mój umysł rejestruje trzy nowe cienkopisy. Automatycznie z tyłu głowy zaczyna tupać dotychczas drepcząca myśl, o tym, żeby narysować jakieś grafiki. Potem znajduję rozwiązanie - żeby były to piktogramy dla Create Yourself, przecież już tak długo chciałam zmienić jego szatę. Wyciągam rękę po nie, wyciągam kartkę i zaczynam, parę plamek, kreski w różną stronę, ot tak intuicyjnie rysuje, tak jak pokieruje ręka. Potem zdjęcie, a potem parę chwil w ilustratorze, potem już dłuższy czas z wpisywaniem komend, hostingiem obrazków. Jeszcze zmienię tło, jeszcze nie ten kolor, nie ten tytuł. W końcu patrzę na efekt i jestem zadowolona. Otwieram poszczególne karty - sprawdzając czy działają. Czytam. Czytam. I tak zaczynam tęsknić za tym pisaniem. Tyle ostatnio się działo, a wszystko widzę jak ginie już w niepamięci. Brak czasu? Co za żenujący powód, tak jakbym nie miała czasu myśleć.
Tak zaczęłam pisać!
I piszę :)
piątek, 26 kwietnia 2013
Everybody DOES have a twin!
Dziś bardzo krótko :>
Ostatnio przybywając więcej na mieście w godzinach szczytu poznaje stopniowo co znaczy pośpiech "szarego tłumu". Migawki tramwajowe, twarze, ręce w górze trzymające poręczy w autobusach, dziesiątki czekających na zielone światło, by po chwili zalać biegiem ulicę. Wiem, że mieszkam w Łodzi już naprawdę długo, ale do tej pory całe dnie musiałam spędzać na uczelni, Łódź poznawałam wieczorami lub często rano. Nie jest to jednak melancholijny obraz, lecz jak zwykle punkt wyjścia do refleksji. Spotykając przypadkowe twarze w takich ilościach co druga wydawała mi się znajoma. Oczywiście to nie byli moi znajomi, ale przypominali mi osoby, tak przypadkowe, że tylko mój mózg mógł przywołać sobie takie skojarzenia. Takie są konsekwencje życie z minusową wadą na obu oczach! 0,5 to wartość zbyt mała, żeby nosić okulary przez cały czas, ale jednak odbija się na tym co i jak widzimy. Lecz może to nie tylko kwestia wzroku?
Oczekując na Fotofestiwal - trzecie z najważniejszych festiwali łódzkich, polubiłam go na Facebooku, aby ten okres ciekawego czekania (wcześniej nie byłam jeszcze na Fotofestiwalu) jakoś urozmaicić newsami o przygotowaniach. (Współczesna logika... :P) I kiedyś, kiedyś opublikowali ciekawostkę opatrzoną tytułem: Każdy ma swojego brata bliźniaka. Sesja fotograficzna była naprawdę pomysłowa i dobrze zrobiona. Taki dowód na podobieństwo naszej "rasy". Jesteśmy wszyscy podobni, wszyscy chcemy się cieszyć, realizować, spać, jeść....
Patrzmy, patrzmy... Może trafimy gdzieś na siebie :) Wiem, że taka refleksja jest bardzo umowna, rola fotografii jest tutaj ogromna. Bohaterowie zdjęcia są ubrani tak samo lub podobnie, uczesani tak samo lub podobnie. Fakty są jednak takie, że naprawdę co chwilę obca osoba, jakiś jest gest, mimika przypomina mi coś co widziałam już wcześniej. Tak chyba jesteśmy zaprogramowani. A i teraz wspólnie już czekamy na Fotofestiwal, już za miesiąc! Tymczasem dzisiaj w Łodzi otwarcie ms1. Po sukcesie ms2 spodziewam się bardzo dobrej placówki. Zainteresowanych zapraszamy wernisaż 18:00 przy ul. Więckowskiego 36. :>
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















