Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vintage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vintage. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 marca 2013

sweter: knitted by hand!


Kolejny post z serii rzeczy odnalezionych, tym razem z naciskiem na wyrażenie podziwu dla rękodzieła :) Sweter tak jak poprzedni, który wstawiałam, znaleziony w lumpeksie. Taki sweter nie mógł powstać  przypadkiem i wiedząc o tym poszukałam w Google. I miałam rację Jennifer Reed, widniejąca na metce, zajmuje się projektowaniem swetrów o motywie florystycznym dzianych ręcznie. Trudno mi określić natomiast okres tworzenia tych swetrów. Większość, które znalazłam to odsprzedawane sztuki  ebay'u, takich jak ten - albo ten, często z dopiskiem vingate. Mimo wszystko z tych które oglądałam nasz podoba mi się najbardziej! Zdjęcia - młodsza siostra, modelka - starsza. Najważniejsze jest wsparcie!:D







PS Jeżeli chodzi o Vintage, odkryłam w Łodzi nową perełkę sklep Neovintage. Świetnie zaopatrzony i ciągle się rozbudowuje. Najwięcej z ich towarów można spotkać na ich fanpage'u TUTAJ zainteresowanych zachęcam do obejrzenia:)  dodatkowym plusem jest sąsiedztwo Pan Tu Nie Stał. Czasem Łódź staje się kreatywna!

sobota, 2 marca 2013

VINTAGE - z serii rzeczy ocalonych



Cytat Tokarczuk nasunął się przypadkiem, jak gdyby mimochodem przeczytany - bo po prostu właśnie Prawiek i inne czasy teraz czytam. Właściwie - czytałam, bo dzisiaj skończyłam, już niedługo na pewno opiszę recenzję, bo to kolejna książka wymagająca zastanowienia i analizy. Uderza mnie tylko jej straszny pesymizm! Ale o tym w  następnym poście.

O zapomnianych rzeczach odnalezionych przypadkiem już pisałam w poście SECOND HAND, ale w moim domu ciągle odnajduję nowe, których wtedy nie uwzględniłam.  Nieustannie także przybywa nowych - odnalezionych - na zmianę przez moją mamę, siostrę i mnie w lumpeksach i targach staroci. Choć powoli zaczyna brakować miejsca, może nie wszystkie są takie potrzebne, to gdy spotyka się świetnie zachowaną rzecz sprzed tylu lat za kilka złotych - nie umiemy się jej oprzeć. To kwestia nie tylko stylu i jakości, ale nawet hmm. szacunku dla przeszłości? Te wszystkie targi, rynki, ryneczki uderzają swoją panoramą - jedną ręką sprzedaje się książki drugą śrubokręty - jak to powiedział jeden z moich wykładowców. Tak rozumując przywracając znaczenie jakiejś zagubionej rzeczy czuję się co najmniej jak jej wybawca!:D Wiem, że skłonność do gromadzenia bywa zgubna, zwłaszcza biorąc pod uwagę ograniczoną powierzchnię mojego domu, co to jednak za przeszkoda gdy chodzi o ratowanie przeszłości ;p

1. Torebka babci - kiedyś noszona przeze mnie bardzo często. Posiada kółeczka umożliwiające noszenie długiego paska, lecz ten już bardzo dawno przepadł. Ja nosiłam ją przypinając dłuższy łańcuszek od jeden z nowszych torebek - kółka jednak czasem obluzowywały się - na wszelki wypadek nosiłam w środku kombinerki, aby w porę ścisnąć niepokorne kółko i uniemożliwić mu wyjście :)



2. Torebka znaleziona na strychu u drugiej babci, miałam ją na choince w swojej pierwszej klasie podstawówki, aby potem odnaleźć ją znowu i zabrać na własną studniówkę :)



3. Zakup całkiem niedawny - targ wszystkiego w Łowiczu, 5 zł



4. Listonoszka, jak wyżej.





 I ostatnia rzecz, z innej kategorii - znalezione w lumpeksie sweter haftowany ręcznie. Świetnie wykończony, z guzikami na plecach, haftem z przodu. Jest krótki i ma długie szerokie rękawy, dlatego ciężko go dopasować do wszystkiego, jednak i tak, jest taki niespotykany, że wynagradza to wszystko :)




poniedziałek, 11 lutego 2013

second hand! o torebkach znalezionych przypadkiem





























Pisałam wczoraj o desingu ze strychu dzisiaj o modzie vintage ;) Nie chodzi nawet o odzież współczesną importowaną z zachodnich państw, ale o zagubione perełki sprzed lat poznajdywane na pchlich targach. Vintage w całej swojej okazałości! Targi staroci to specyficzne miejsce, owocność zakupów zależy od determinacji, kreatywności i szczęścia. Jako stały, wręcz nałogowy bywalec uzbierałam sporą kolekcję torebek. Wszystkie mają już swoje lata i da się to rozpoznać. Stare kroje, stylowe zapięcia i często mocna, prawdziwa skóra. Zapach, którym niektóre przesiąkły leżąc nieużywane można usunąć wymrażając torebkę w zamrażarce. U mnie wystarczyło rozwiesić torebki na moim nieogrzewanym strychu przez kilka nocy.












Ostatnie dwie to już chyba nowa produkcja. Lecz największą zaletą ich wszystkich jest bezkonkurencyjność cen. Żadna nie przekroczyła 10 zł!

Wniosek? Po unikatowość i okazje zapraszamy do przeszukiwania lumpeksów i targów staroci! ;)