Wyprawa do Krakowa była odkładana już długo. Jednak do każdego miasta trzeba się wybrać samopas, świadomie, że się w tym mieście jest i chce się je spenetrować. Tym razem zwiedzanie wypadło wprost niesamowicie bezproblemowo - MOCAK, Muzeum Narodowe, Stare miasto i tani nocleg - wszędzie dojeżdżał wygodny (teraz Łodzi czerwienią się uszy!) tramwaj z numerem 20. Pierwszy przystanek, Mocak.
niedziela, 7 września 2014
sobota, 19 kwietnia 2014
elementarz projektanta, ciasta i wiosna
A chodniki i przechodnie parują ze szczęścia - że wiosna. :) Zdjęcia jeszcze łódzkie, dodane dawno do postów roboczych i zapomniane na trochę. Choć teraz w głowie mam przepisy i pierogi to napiszę tylko krótko, że odwiedziłam w tym tygodniu poznań, bo i ja dałam się złapać na tą piękną grafikę promującą Elementarz projektanta :) Bardzo mi się podobało i na pewno warto takie rzeczy popularyzować. Przecież to właśnie Spotkania z ludźmi z branży kształtują tą branżę właśnie. Tak mi się wydaje! Oprawa graficzna była super i dzięki temu miałam wrażenie, że na elementarzu już "warto być" choćby nie było się do końca pewnym co właściwie tam będzie. Ale to przecież pierwsza edycja, dwie dziewczyny, które same wymyśliły ideę i stworzyły wydarzenie od zera i to jest fantastyczne mimo wszystko. a moja koleżanka napisała relację na blogu naszego koła, można czytać!
niedziela, 6 kwietnia 2014
a w szklanych domach projektują! - holenderska myśl projektowa
Holandia - państwo gdzie nawet lampy przydrożne czy kosze na śmieci są świetnymi projektami. wyobrażam sobie grupę kilkuset designerów zamkniętych w jednym budynku, oczywiście nowoczesnym, przeszklonym, jasnym, czystym i pracujących nad najważniejszym projektem - państwa! Miasto - utrzymane w konkretnym stylu, jak dobra identyfikacja wizualna, spójnie, minimalistycznie, zgodnie z wszystkimi zasadami dobrych projektów. Dalej miasteczka: wyznaczona strefa dla dzieci - wyznaczona odpowiednią bramą, kolorowe chodniki, kolorowe szkoły - inna kraina. Potem planują parki, strefę biznesową, strefę z kawiarniami. Wszystko ułożone tak logicznie jak nowoczesne centrum handlowe. Przy miastach natomiast planują osiedla - droższe albo tańsze, zaprojektowane od początku z przeznaczeniem dla osób pracujących i dojeżdżających, aby na przedmieściach mogły odpocząć i zrelaksować się. Jest więc niekończąca się sieć ścieżek rowerowych, place zabaw, mosty, boiska do gier. Jakby to był jeden projekt, którego realizacja jest najważniejszym zadaniem każdego projektanta. Tego uczą w szkołach i szlifują to na studiach. Moje wyobrażenie jest przecież jak sen głodnego dobrego projektowania przed-projektanta, a w Holandii to nie ma nic wspólnego ze snem - to praktyka i polityka i w dodatku są na to wszystko pieniądze. Pięknie!
sobota, 5 kwietnia 2014
Łódź, reanimacja!
Wyszukałam zdjęcia łodzi z przeciągu ostatnich kilku miesięcy. Myślę nad komentarzem: chciałabym jakoś je opisać, coś zauważyć. Przecież po coś publikuję, bardzo chce jakoś wyrazić mój stosunek do tej zaskakującej Łodzi. Problem w tym, że jestem w samym centrum wszystkich odkryć dotyczących tego miasta i z każdej strony dobiega głos już wypowiedziany i z każdym się zgadzam i nie zgadzam.
piątek, 4 kwietnia 2014
Na ten koncert nie wstyd przyjść z rodzicami - Waglewscy Fisz Emade
Łowicz, Och Film Festiwal, koncert Waglewski Fisz Emade. Bardzo dobry koncert.
Waglewscy zaskoczyli mnie naprawdę dopracowanym występem. Dźwięk, repertuar, wykonania, światła, scenografia - wszystko ze sobą łączyło się w spójną całość i oddziaływało na publiczność. Artyści - sztukmistrze w swoim fachu, od pierwszej chwili.
Waglewscy to przykład zespołu rodzinnego. To trochę absurdalne, ale właśnie granie z rodziną jest w tym kraju w pewnym sensie... egzotyczne. Muzyka - jak każdy rodzaj artystycznego wyrazu powinien przecież wynikać z buntu, innego podejścia, łamania zasad, budowy dla siebie alternatywy. Jak więc coś tworzyć razem ze "starej daty" ojcem? Czysta abstrakcja! Waglewscy porządku nie burzą, a swoje miejsce bronią muzyką. Nie ma jednego wokalisty - śpiewa raz ojciec, raz jeden z synów. Nie ma więc tej osi, która sprawia że wokalista zespołu staje się jego gwiazdą - a muzycy - jedynie tłem. Zresztą były takie momenty, że na scenie nie było żadnego ze śpiewających, a główną rolę odgrywał właśnie dźwięk. I to wcale nie było powodem znudzenia!
Waglewscy uczą pokory. Nie chcą rewolucjonizować muzycznego świata i łamać zasad. Niosą natomiast swój kawałek bardzo dobrej muzyki najlepiej jak potrafią - dokładnie, pracowicie i konsekwentnie. Na ten koncert nie wstyd przyjść z rodzicami - a to nauczka nawet dla mnie, która (ARTYSTA zdecydowanie!) chodzę własnymi drogami i jeszcze jestem na etapie szukania szczęścia z daleka od domu... Pokory, pokory... A na co dzień - więcej radości i prostoty! - i takie jest przesłanie muzyki Waglewskich.
Waglewscy uczą pokory. Nie chcą rewolucjonizować muzycznego świata i łamać zasad. Niosą natomiast swój kawałek bardzo dobrej muzyki najlepiej jak potrafią - dokładnie, pracowicie i konsekwentnie. Na ten koncert nie wstyd przyjść z rodzicami - a to nauczka nawet dla mnie, która (ARTYSTA zdecydowanie!) chodzę własnymi drogami i jeszcze jestem na etapie szukania szczęścia z daleka od domu... Pokory, pokory... A na co dzień - więcej radości i prostoty! - i takie jest przesłanie muzyki Waglewskich.
czwartek, 3 kwietnia 2014
Piszę
Siedzę w pokoju, ciemno, pora szykować się spać. Lenistwo i znużenie jednak sprawia, że ciągle siedzę, powiedzmy, że zbieram myśli, lecz w rzeczywistości - tylko siedzę. Na biurku mój umysł rejestruje trzy nowe cienkopisy. Automatycznie z tyłu głowy zaczyna tupać dotychczas drepcząca myśl, o tym, żeby narysować jakieś grafiki. Potem znajduję rozwiązanie - żeby były to piktogramy dla Create Yourself, przecież już tak długo chciałam zmienić jego szatę. Wyciągam rękę po nie, wyciągam kartkę i zaczynam, parę plamek, kreski w różną stronę, ot tak intuicyjnie rysuje, tak jak pokieruje ręka. Potem zdjęcie, a potem parę chwil w ilustratorze, potem już dłuższy czas z wpisywaniem komend, hostingiem obrazków. Jeszcze zmienię tło, jeszcze nie ten kolor, nie ten tytuł. W końcu patrzę na efekt i jestem zadowolona. Otwieram poszczególne karty - sprawdzając czy działają. Czytam. Czytam. I tak zaczynam tęsknić za tym pisaniem. Tyle ostatnio się działo, a wszystko widzę jak ginie już w niepamięci. Brak czasu? Co za żenujący powód, tak jakbym nie miała czasu myśleć.
Tak zaczęłam pisać!
I piszę :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








