W lutym w moim niemalże rodzinnym Łowiczu odbywa się corocznie Och! Film Festiwal. Z pewnością jest to jedno z najciekawszych wydarzeń w życiu kulturalnym naszego dosyć małego miasteczka. Każdego roku repertuar Och!Festiwalu to nieprzewidywalne zestawienie bardzo różnych pozycji. Kryteria wyboru są tutaj trudne do zdefiniowania, są filmy popularne i te, o zupełnie marginalnym zasięgu, poważne, lecz i zaskakujące groteskową realizacją. Z pewnością wszystkie są warte uwagi, lecz niektóre szczególnie mnie zainteresowały.
Pierwszym filmem na który się wybrałam był Kurczak ze śliwkami. Szyld z ulotki głosił "najbardziej baśniowa opowieść o miłości od czasów Amelii"! I po raz kolejny stwierdzam, że autorzy sloganów reklamowych chyba nie oglądają opisywanych produkcji. Z Amelią film ma niewiele wspólnego, porównanie ma chyba jedynie zasugerować przyjemną tematykę i zachęcić do obejrzenia. Produkcja jest dla mnie niejednoznaczna w ocenie. Realizacją przypomina Fridę, wrażliwą osobowość bohatera i jego lekko schizofreniczną mentalność ukazuje poprzez wykorzystanie wszelkiego rodzaju animacji przeplatających film, czasem trącących banałem, lecz w jakiś sposób ubogacając obraz z ekranu. Frida jednak miała jasny cel - opowiadała historię życia postaci rzeczywistej. W "Kurczaku ze śliwkami" mamy rozrysowany dokładny portret psychologiczny głównego bohatera, lecz ta analiza wydaje się do niczego nas nie doprowadzić. Finał szokuje chyba tylko tym, że wszystko od początku jest oczywiste i powiedziane wprost, bez niespodzianek.
Następnym z moich festiwalowych typów jest Miłość, film który zdobył już bardzo dużo nagród i powszechne uznanie. Mając tą świadomość i spodziewając się poruszającej historii o starości zasiadłam do oglądania. Po obejrzeniu jednak zakończenie wydało mi się katastrofą i przyzwoleniem na powszechne myślenie o starości i chorobie jako czymś nie do przejścia, nie do pokonania. O "Miłości" dużo się pisze. Komentarz do moich wątpliwości znalazłam w recenzji Łukasza Ziomka z miesięcznika Kino. Interpretuje on finał jako ten którego domaga się współczesny widz, sięga swoją myślą jednak dalej niż ja. To, co dawniej posłużyło by za pretekst, tu jest jedynie pęknięciem, które nie niszczy, ale czyni prezentowany obraz jeszcze mniej jednoznacznym. - pisze. Więc może to tak naprawdę nie był koniec? Łukasz Ziomek komentuje - Mam wrażenie, że to najważniejsza gra w jaką kiedykolwiek zostaliśmy uwikłani w kinie Hanekego.Z pozycji które jeszcze przede mną na festiwalu to Kochankowie z księżyca - z notki znalezionej przypadkiem w listopadowym K MAG u: To historia o dzieciństwie alternatywnym, które każdy z nas chciałby mieć. A także Broken. Z recenzji z Kina: wyjątkowo naturalnie , niewymuszenie łączy poszczególne elementy należące do porządków, obarczone odmiennym ładunkiem. (...) Cierpienie, lęk i desperacja łączą się z radością, ciepłem i nadzieją, świat dorosłych spotyka się ze światem dziecka, a przypadek i intencja kroczą tuż obok siebie. Inspiracje na wyciągnięcie ręki!












Z tych propozycji widziałam póki co jedynie Moonrise Kingdom. Film zrobił na mnie duże wrażenie - jeśli przypaddnie ci do gustu i będziesz już po seansie, zapraszam do lektury mojego posta na temat luźno zebranych ciekawostek o tej produkcji.
OdpowiedzUsuń