piątek, 5 kwietnia 2013

Publicystyka - (czy) Warto czytać!


W związku z tym, że na stoliku obok łóżka rośnie w zastraszającym tempie stos magazynów różnotematycznych zdecydowałam się na napisanie postu o publicystyce. Ten typ literatury to moje stosunkowo niedawne odkrycie. Zaczęłam kupować odkąd jestem w Łodzi. Myślę, że to też kwestia tego, że duże miasto daje Ci dostęp do magazynów "po terminie" - słowem pozwala na ich tańszy zakup.Mowa tutaj głównie o miesięcznikach, dwutygodnikach - pismach grubszych od bardziej powszechnych gazet. Z pewnością nie kupowałabym ich tyle, kupując w normalnym terminie i z normalną ceną. Magazyny dobrze dopracowane kosztują od 10 zł w górę. Właściwie nie jest to taka wygórowana cena przy takiej ilości stron, często świetnych, dużych zdjęciach, dobrym papierze - możemy to stwierdzić porównując do obecnych cen książek. Rozum jednak upomina przed zakupem, pytając o 10 albo 20 zł za gazetę? Myślę, że wydaje się to  dużo ze względu na terminowość czasopism - skoro jest to wydanie z marca 2013, to za miesiąc będzie już nieaktualne, słowem niepotrzebne. Tymczasem jednak magazyny są takim źródłem inspiracji, które długo się nie dezaktualizuje. Wystarczyło więc tylko kilka wizyt na takich kiermaszach i uzależniłam się od odkrywania nowych pism, jak z second-handami :)  Nie zastąpią czytania książek, jestem jednak przekonana, że publicystyka w swojej dopracowanej formie może być tak sama istotna i rozwojowa dla odbiorcy-czytelnika. Artykuł zatrzymuje nad konkretnym problemem, przez to silnie oddziaływuje ciekawiąc, irytując, intrygując. Tak jak blogosfera, old-wersja - a zalet blogów nie trzeba nikomu wyliczać!


 Jednym z pierwszych miesięczników, który zaczęłam kupować był KMag. I uważam, że to najciekawszy modowy magazyn na rynku. Czasem mam wrażenie, że ma konstrukcje  pudełka do którego powrzucane są najróżniejsze kreatywne pomysły. Podoba mi się przedstawianie autorów na początku i podoba mi się, że to są często ludzie bardzo młodzi, którzy do KMaga dotarli dzięki energii i kreatywności. Nie ma ograniczeń co do piszących i dzięki temu pismo jest żywe i otwarte. Dzięki temu także nie jest oderwane od rzeczywistości, synchronizuje się z tym co dzieje się np. na blogach. Przykładem może być współpraca KMaga z Maffashion, która zatrudnia się tam także pisząc. Dużo tu kultury zupełnie luźno pozbieranej, lubię ich lapidarne informacje o filmach, książkach, designu. Oprócz tego KMag ma świetny duży format, dobry papier i czasem naprawdę wspaniałe zdjęcia. Pierwszego zakupiony numer pocięłam wycinając prawie wszystkie zdjęcia i wieszając je na ścianach w pokoju. Z czasem zaczęło mi się wydawać, że wszystkie sesje zdjęciowe w KMagach są do siebie podobne i czasem stylizowane na aż zbyt prowizoryczne. Często wykorzystują motyw zdjęcia amatorsko prześwietlonego lampą, zawsze pojawia się też jakaś nagość, słowem - miałam z czasem wrażenie, że rozpoznałabym typ kMagowego zdjęcia. Może jednak to plus dla marki? Rozpoznawalność. A na pewno plusem jest artystczne rozumienie fotografii modowej. I za rozumienie, że to tak samo ważne jak projekt ubioru jest tutaj kluczem do sukcesu.





Następnym modowym czasopisem, już z tych popularniejszych jest Elle. Przyznaję jednak, że Elle kupuje bardziej ze względu na znaną osobę na okładce - oczywiście taką, z którą wywiad mnie interesuje. A właśnie najwięcej interesujących osób ma tam wywiady. Poza tym, Elle ma bardziej "poradnikowy" charakter, zbliżający go trochę do tego typu publicystyki powszechnej. Mody jest sporo, ale w przystępnej formie. Magazyn nie jest tak odważny jak KMag, bo ma trafiać do szerszej liczby odbiorców. Od czasu do czasu lub gdy postanawiam trochę zaoszczędzić, Elle jest zawsze dobrym rozwiązaniem.


Natomiast o następnym magazynie już wspominałam na blogu nie raz. 2+3D to kwartalnik, który jako pierwszy zainteresował mnie projektowaniem i wyniosłam z niego naprawdę bardzo dużo. Artykuły o czcionce znaków drogowych, omówienia nowych identyfikacji wizualnych powszechnie znanych instytucji, wywiady z projektującymi osobami, zestawienia must have. Dopiero gdy zobaczyłam na papierze 2+3D obudziło się we mnie coś, co może kiedyś będę mogła nazwać wrażliwością projektanta. W pierwszych  numerach,  które czytałam, każdy artykuł był dla mnie odkryciem na skalę światową ;) Teraz podchodzę już bardziej racjonalniej i spróbuję ocenić rzetelniej. Być może są jakieś porównywanie ciekawe czasopisma projektowe, lecz po prostu ich nie znam, każdemu jednak zainteresowanemu projektowaniem taką lekturę polecam. I moim zdaniem w ogóle nie traci na aktualności.

Oprócz tego przed świętami na kiermaszu kupiłam Chimerę. Kilka miałam podejść do tego czasopisma, dotychczas próby kończyły się jednak rezygnacją. Chimerę chciałam kupić już dawno - w końcu czasopismo literackie, najbardziej znane pismo kulturalne, z praktycznie wielowiekową tradycją. Klasyka publicystyki - tak mi się przynajmniej wydawało. I z takim pojęciem o niej zabrałam się kiedyś do przeglądania i byłam naprawdę zaskoczona. Okazało się, że redaktorem naczelnym mojego tradycyjnego czasopisma jest Rafał Bryndal, jednym z autorów Kuba Wojewódzki, lub inne tego typu gwiazdy/aktorzy/ osoby znane z telewizji. Byłam zaskoczona, bo Chimerę wyobrażałam sobie podobną do Polonistyki - którą zawzięcie przeglądałam przed maturą, skanując sobie co ciekawsze artykuły. Były to artykuły - wręcz prace badawcze, dotyczące konkretnych autorów, twórców, wierszy, książek. I takich analiz spodziewałam się też tym razem, a widząc popularne nazwiska pojęłam, że jest to bardziej czasopismo rozrywkowe niż literackie. W pierwszej chwili pojęłam to wręcz jako zdradę i porzuciłam chęć zakupu. Tym razem jednak stwierdziłam, że muszę kupić i przeczytać, aby faktycznie ocenić magazyn. I czytało mi się bardzo dobrze. Utwierdziłam się w przekonaniu, że bardziej tutaj kulturalnie-lifestylowo niż literacko, często bardzo współcześnie i językiem młodzieżowym, taka jednak jest obecna filozofia pisma i tego się trzymają. Nie wiem czy to dobrze, ale celem pewnie było zwiększenie popularności pisma. Zawsze jakiś sposób...

Dalej z serii kulturalnych - już od dawna w Empiku zaglądałam do Kina. Krótko wpadając do empikowego
salonu, zawsze przeczytałam sobie jakieś recenzje ostatnio oglądanych filmów. Czasopism o kinematografii jest akurat kilka, właściwie ciężko mi ocenić, czemu jakoś wybrałam sobie właśnie Kino do czytania. Mam parę powodów zupełnie niemerytorycznych: Bardzo podoba mi się papier, na którym jest drukowane! Lekko szorstki o ciekawej fakturze, a jednocześnie o bardzo ciepłych barwach. Ja wiem, że kwestie graficzne w magazynie recenzującym filmów należą do spraw drugorzędnych, otwarcie jednak przyznają, że szata Kina bardzo przypada mi do gustu! A na dłużej zostałam przy tym miesięczniku, bo naprawdę dużo recenzji mi się podobało. Teraz więc jak zobaczę Kino na targach starej prasy, kupuję od razu. Stosunkowo niedawnym odkryciem są ich artykuły. Zawsze najważniejsze były dla mnie kinowe recenzje. Ostatnio kupiłam jednak numer z lutego i wszystkie recenzje wydały mi się jakieś ostrożne, niezbyt zdecydowane, postanowiłam więc poczytać sobie dokładniej artykuły. Zaskoczenie było naprawdę duże, bo wiele było naprawdę pomysłowych i ciekawych jak - kino aktorskie dla dzieci w Polsce. Aż zrobiło mi się wstyd, że w Empiku zawsze przewracałam kartki szukając spisów recenzji. Czasopisma jednak potrafią zaskoczyć, my-czytelnicy musimy być czujni!:)


7 komentarzy:

  1. ja nie czytam prawie w ogóle takich pism, nie bawią mnie, nie uczą... choć przyznam, czasem można trafić na coś naprawdę wartościowego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogłabym wynosić z kiosków czasopisma tonami :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Trafne spostrzeżenia o czasopismach z różnych półek i w różnych stylach wydawniczych :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś z Łodzi?! Wiiiiiiiiiiiitam osobę z mojego miasta! :)
    Co do projektu - już za późno, ale nie wykluczam kolejnego miesiąca w obiektywie za jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj,
    w imieniu załogi solidnych ocen pragnę powiadomić Cię, że blog solidne oceny zostaje zamknięty z przyczyn losowych dotyczących osób oceniających.

    Przepraszamy i pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  6. tak, ja dalej nie wiem, dlaczego pamiętam takie dziwne rzeczy :D
    Djangoooo! ♥

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuje za każdy komentarz! Wszystkie uważnie czytam i jeśli tylko pozwala na to czas staram się na wszystkie odpowiadać:)